| O sk±pym rybaku Trzêsaczu |
|
Dawno, dawno temu w nadmorskiej osadzie mieszka³ rybak Olbracht. Wielki i mocarny by³ z niego ch³op, tote¿ nigdy nie mia³ problemu z wyci±ganiem sieci pe³nej ryb, któr± zwykli rybacy wyci±gali we dwóch. P³ywa³ wiêc sam, dziêki czemu z³owionych ryb wystarczy³o na wy¿ywienie ¿ony, gromadki dzieci i zostawa³o jeszcze na sprzeda¿. Nosi³ je Olbracht na targ do dalekiego Trzebiatowa, a uzyskane dukaty odklada³.Pêcznia³a jego sakiewka, kupi³ wiêc spory kawa³ek ziemi, by na niej gospodarzyæ. Nie zamierza³ jednak rezygnowaæ z dotychczasowych dochodów; naj±³ do po³owu ryb kilku biednych rybaków, których zmusza³ do wyp³yniêcia w morze nawet mimo z³ej pogody. Sam za¶ gospodarzy³ na swojej ziemi odleg³ej od morskiego brzegu o kilka wiorst. Gdy strudzeni rybacy wracali z po³owu, a ryb by³o niewiele, ruga³ ich na wszelkie sposoby i nieraz ch³osta³ batem, który zawsze nosi³ w cholewie buta. Im bardziej stawa³ siê bogaty, tym bardziej sk±pi³ ¿onie i dzieciom, tym bardziej stawa³ siê okrutny dla pracowników, parobków i rybaków. ![]() Trzêsacz - ruiny widok z pla¿y Pewnego jesiennego dnia wia³o mocno, ciê¿kie, o³owiane chmury zwiastuj±ce niepogodê, przetacza³y siê po niebie. S³oñce dopiero nie¶mia³o wychyla³o swoj± tarczê zza horyzontu, gdy zatrudnieni przez Olbrachta rybacy stali przed jego domem, czekaj±c z nadziej±, ¿e ten nie ka¿e im dzi¶ wyp³ywaæ na po³ów. Jak¿e srodze zawiedli siê, gdy gospodarz swym zwyczajem chwyci³ jednego z nich za gard³o, podniós³ do góry i trzês±c wrzeszcza³ - jazda na morze i bez ryb nie wracaæ! Có¿ by³o robiæ. Powêdrowali na odleg³y od osady o 2 km brzeg, zepchnêli ³odzie na wzburzone morze i powios³owali. Tymczasem sztorm rozszala³ siê na dobre. Pró¿no rodziny wyczekiwa³y na powrót ³odzi z rybakami. Poch³onê³o je rozszala³e morze. Rozpacz owdowia³ych kobiet by³a tak wielka, ¿e przeklê³y one Olbrachta Trzêsacza wzywaj±c niebiosa i morze, by poch³onê³y go razem z jego dobytkiem za jego chciwo¶æ i brak mi³osierdzia. Od tej pory Olbracht, jakby w obawie przed spe³nieniem kl±twy nie wyp³ywa³ w morze, by nie kusiæ losu. Gospodarzy³ na kupionej wcze¶niej ziemi. Jako ¿e krzywda nie zosta³a naprawiona, a kl±twa cofniêta, co roku morze szalej±c w sztormowe dni k±sa falami wysoki brzeg, coraz bardziej zbli¿aj±c siê do posiad³o¶ci Olbrachta zwanego Trzêsaczem. I tak bêdzie do dnia, kiedy wype³ni siê kl±twa, do dnia , w którym wszystkie dawne posiad³o¶ci Trzêsacza poch³onie morze! |
